sobota, 8 września 2012

Borodino 1812

Wczoraj minęło równo 200 lat od jednej z najkrwawszych bitew okresu napoleońskiego. Bitwa ta, nazwana bitwą pod  Borodino (od nazwy wsi znajdującej się nieco ponad 100km na zachód od Moskwy) odbyła się w dniach 5-7 września 1812r.  135 tysięczna Wielka Armia Napoleona starła się ze 120 tysiącznymi siłami Imperium Rosyjskiego będącymi pod dowództwem generała Michaiła Kutuzowa. Rosyjski dowódca pod naciskiem cara zagrodził drogę armii napoleońskiej w celu stoczenia z nią walnej bitwy ( do tej pory wojska rosyjskie ponosiły same porażki i były w odwrocie). W tym celu o okolicach wsi Borodino Rosjanie wznieśli umocnione pozycje (reduty) w celu powstrzymania naporu wroga. Co dziwne, Napoleon będący mistrzem finezyjnej taktyki ( świadczy o tym wielkie zwycięstwo pod Austerlitz) nie silił się na wyszukane manewry. Rozkazał frontalny atak na dobrze bronione reduty Rosjan. Szczególnie zacięte walki toczono o redutę Szewardino i Bagrationa. Mimo sporych sukcesów Francuzi nie zdołali zdobyć tych pozycji i bitwa zakończyła się nierozstrzygnięta. Obie armie straciły w sumie ponad 100 tys zabitych i rannych. Być może losy bitwy potoczyły by się inaczej gdyby cesarz Francji ulegając namową marszałka Ney'a wprowadził do walki Gwardię Cesarską, ale to tylko spekulacje. Można przyjąć, że taktyczny sukces odniósł Napoleon zmuszając wojska Kutuzowa do odwrotu co doprowadziło do zajęcia Moskwy, niemniej wojska rosyjskie wycofały się w porządku, tak, że można uznać, iż strategiczne zwycięstwo odnieśli Rosjanie, którzy posiadając zdolną do walki armię wyparli Francuzów z Rosji podczas zimy i zadając im klęskę pod Berezyną.

Warto podkreślić, że w bitwie wzięły również udział wojska polskie pod dowództwem Ks. Józefa Poniatowskiego - pierwsze uderzenie na samym początku bitwy wykonał 5 września V Korpus przez niego dowodzony. Straty Polaków wyniosły ok. 2000 ludzi.

Bitwa ta obecna jest również w literaturze. Przede wszystkim w powieści Lwa Tołstoja "Wojna i Pokój"


niedziela, 26 sierpnia 2012

Sesja 20120825 - Thanks Neil

Nadszedł wieczór. Stosunkowo nisko na południowo-zachodnim horyzontem pojawił się ładny Księżyc. Choć nie planowałem żadnej sesji nie mogłem się oprzeć pokusie. Na szybko rozstawiłem sprzęt. Zanim nadeszły chmury udało mi się wykonać 12 avików i złożyć z nich mozaikę zdjęć. Po powrocie do domu dowiedziałem się o śmierci Neila Armstronga. Człowieka, który pierwszy postawił stopę na powierzchni innego świata.  Wiadomość ta bardzo mnie poruszyła. Nie z tego powodu, że Neil Armstrong był moim bohaterem. Raczej o Nim nie myślałem. Ale. Po refleksji zdałem sobie sprawę, że ten Człowiek miał również wpływ na moje życie. Dziwne, prawda? Ale to fakt. Pamiętam mroźny, grudniowy wieczór w 1975 r. gdy wraz z ojcem wracałem od babci. Było piękne rozgwieżdżone niebo i Księzyc. Ojciec pokazał mi Oriona, Wielki Wóz i Plejady. Następnie opowiadał o lądowaniu człowieka na Księżycu i o tym jak był świadkiem tego wydarzenia 6 lat wcześniej . Bardzo mnie to zainteresowało. Po powrocie do domu ojciec dał mi stare gazety (mam je do dzisiaj) opisujące lot Apollo 11. W tym momencie Neil stał się kimś mi bliskim. Chciałem w pewien sposób Go naśladować. I właśnie między innymi dzięki temu jestem tym kim jestem. Thanks Neil. To już druga w tym roku osoba, której nie ma, a która odcisnęła swoje piętno na moich losach. Zdjęcie, które wczoraj wykonałem dedykuje Neil'owi Armstrongowi.

 Na koniec taka informacja:

"For those who may ask what they can do to honor Neil, we have a simple request. Honor his example of service, accomplishment and modesty, and the next time you walk outside on a clear night and see the moon smiling down at you, think of Neil Armstrong and give him a wink." -- Armstrong Family statement.

Sesja 20120823 - walka z LP

Postanowiłem dzisiaj powalczyć z dłuższymi czasami naświetlania aby przetestować guiding oraz granice w warunkach sporego, miejskiego LP. Na cel wziąłem dwa obiecujące obiekty M27 oraz M31. Efekty pniżej. Do obróbki użyłem innego programu niż zwykle. Dotąd używałem DeepSky Stacker'a a teraz IRIS. Muszę przyznać, że choć obsługa IRIS'a jest dość skomplikowana to efekty są znacząco lepsze.


Następnie uwziąłem się na Plejady oraz szerokie ujęcie Kasjopei.


Wnioski: Guiding działa dobrze choć ze względu na parowanie soczewki guidera były drobne problemy. Gorzej z detektorem i LP. "Walka" z fotografią DSLR w warunkach miejskich to raczej proszenie się o frustracje. Jak na te czasy naświetlania to nędza. Podjąłem decyzję, że kamerę do astrofoto kupię mono. Łatwiej będzie chyba robić LRGB i Ha niż walczyć z niemodyfikowanym Canonem. Howgh!


poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Sesja 20120819 - ciepła letnia noc pod gwiaździstym niebem.

Zapowiadała się ciepła noc z całkiem niezłym niebem. Wytachałem sprzęt na działkę. Po wstępnym ustawieniu setupu, ku mojemu zaskoczeniu, żonka wyraziła chęć pooglądania jakiś obiektów astronomicznych. Pooglądaliśmy Albireo, M27, M15, grumadę Dzika Kaczka, M31 oraz Chichotki. Jak gromady gwiazd bardzo się żonce podobały do już M31 i M27 nie bardzo. Widoczne są one jako mgliste obiekty w zasadzie pozbawione koloru, choć przy większym powiększaniu na M27 można było dostrzec bardzo subtelne niebieskawe zabarwienie. Po obserwacjach wizualnych okazało się, że muszę ponownie skalibrować setup. Pojawiły się problemy z guidingiem także dopiero po 1:00 w nocy zacząłem coś fotografować. Ponieważ byłem zmęczony nie wybierałem nic ambitnego, raczej chodziło o przyjemne spędzenie ciepłej nocy pod gwiaździstym niebem. Na początek "usmażyłem" M31:

M31, SW 150/750, 10x180s, ISO 800, Canon 550D (unmod)+TS80,QHY5, HEQ5
Następnie pojawiły się Plejady (M45). Niestety są jeszcze nisko nad horyzontem i miejska łuna skutecznie przeszkadza w uzyskaniu fajnej fotografii. Co jednak wyszło:)

Plejady (M45), SW 150/750, 7x120s, ISO 800, Canon 550D (unmod)+TS80,QHY5, HEQ5
Po wykonaniu zdjęć Plejad padła bateria w aparacie także sesja została zakończona. Zaczynam powoli tęsknić za wyjazdem na jakąś miejscówkę, nawet do Bukowca :)


środa, 15 sierpnia 2012

Następne uszy na DT :)

Kolejne uszy u mnie na przechowaniu. Króliczka(?) Klementyna została podrzucona w klatce pod drzwi mieszkania. Na szczęście dziewczyna tam mieszkająca skontaktowała się z SPK i w ten sposób uratowaliśmy kolejnego króliczka.

Klementyna jest niesamowitą pieszczochą o czym świadczy chociaż to zdjęcie.

Czekamy na długoterminowy DT lub może już na dom stały. 

wtorek, 14 sierpnia 2012

Sesja 20120813 - Kalibracja guidingu.

Sesję postanowiłem poświęcić na ostateczny test i kalibrację guidingu. Po rozstawieniu setupu (zajęło to bagatela ponad 1.5h) przyszedł czas na testy z naświetlaniem rzędu 180-300s (więcej w mieście się nie da). Guiding odpalił i wydaje się, że wszystko jest w porządku.

Zrzut ekranu pracy PHD. Cieszy mnie stosunkowo płaska linia wykresu korekt.
Jako obiekty testowe wybrałem gromadę kulistą M15 w Pegazie i podwójną gromadę Perseusza (znana również jako h+χ Persei). Obiekt teworzą dwie gromady otwarte NGC 869 oraz NGC 884.

M15 
h+χ Persei

 Jak widać guiding "ciągnie" poprawnie :) Niestety nie trafiłem w ostrość i gwiazdki są troszkę dziwne. Po wschodzie Księzyca nie mogłem się oprzeć i wykonałem na szybko mozaikę.


Mare Humorum, Schickard,


Na koniec przetestowałem nową kamerkę na Jowiszu. Zaczyna się powoli sezon na tą planetę.


Ciekawostką jest to, że około 2:30 CEST zrobiło się bardzo zimno. Kurcze, poczułem się jakby to był listopad. Zerknąłem na termometr, Ups, tylko 9 stopni. Dobre jak na początek sierpnia. Ciekawe co będzie jesienią.