wtorek, 16 stycznia 2018

Kolejna sesja.

Mgławica Rosetta (APOD)
Trafiło się ślepej kurze ziarno. Noc z poniedziałku na wtorek okazała się pogodna. Niebo nie było jakoś specjalnie przejrzyste ale było nieźle. W działaniu przeszkadzał niestety silny wiatr, który trząsł setupem oraz było dość chłodno - jakieś -8 stopni Celsjusza. Taka mieszanka powodowała, że trudno było wytrzymać na powietrzu. Warto podkreślić, że dzień wcześniej też byliśmy w Bukowcu. Jednak zaraz po rozstawieniu sprzętu naszły gęste chmury, które pokrzyżowały nasze plany.

wtorek, 9 stycznia 2018

Primo victoria


Nastał nowy rok i zdarzył się cud! Noc z 8 na 7 stycznia okazała się bardzo pogodna. Dodatkowo Księżyc, nieco po pierwszej kwadrze, wschodził dopiero dobrze po północy. Nie było co się zastanawiać tylko brać sprzęt i galopem do Bukowca na pierwszą sesję astrofotograficzną. Jak widać na zdjęciu ekipa była silna (ja, Maciek i Piotr) i sprzęt też niczego sobie. Mało jednak brakowało, a przez moje roztargnienie z moich obserwacji były by nici. Otóż, zadowolony rozkładam setup, patrzę, nie mam laptopa. Został  w domu. No trzeba było słyszeć kwiecistą wiązankę jaka popłynęła z moich ust. Albo może lepiej nie.  Z długich czasów nic nie będzie - maksimum 2-3 minuty bez guidingu. Krótka ogniskowa też nie wchodzi w rachubę. Nie mam obiektywów i dovetaila do aparatu :/ Maciek próbował ratować mnie swoim laptopem ale nic z tego nie wyszło - brak sterowników do kamery i konfiguracja komputera pokonała mnie skutecznie. Cóż, zapuściłem sesję na M42 bez guidu na klatkach 2-3 min. Jakoś poszło - efekt poniżej.

M42 - Newton 150/750 na HEQ5 bez guidu 15x180s, ISO1600, Canon 450D mod. Trapez przepalony bo nie chce mi się z tym walczyć.
Drugim obiektem była Głowa Konia (IC 434)

IC 434 - Końska Głowa w Orionie. Newton 150/750 na HEQ5 bez guidu 15x180s, ISO1600, Canon 450D mod
Jak na zdjęcia bez guide to całkiem nieźle. Na weekend szykuje się pogoda będziemy działać dalej.

sobota, 30 grudnia 2017

Drobne podsumowanie roku.



Jak widać z ilości wpisów na blogu mijający 2017 rok nie był zbyt atrakcyjny. Jeżeli chodzi o moje astrofotograficzne hobby to już zupełnie tragedia. W przeciągu całego roku miałem możliwość przeprowadzenia 10 słownie dziesięciu sesji fotograficznych. Oznacza to, że w moich okolicach tylko 2.7% nocy nadawało się na obserwacje. Normalnie jakaś masakra. Patrząc z perspektywy czasu zaczynam skłaniać się do jakiś poważnych zmian klimatycznych. Dawniej tak nie było aby na przykład cały miesiąc Słońce nie wyglądało zza chmur. Nie ukrywam, że taki stan rzeczy bardzo mnie zniechęca i frustruje. Pozostaje mieć nadzieję, że nadchodzący rok 2018 będzie pod tym względem choć troszkę lepszy.

czwartek, 28 grudnia 2017

Czyżby nowy domownik?


20 grudnia znajoma z portalu społecznościowego, że jest do odebrania króliczek baranek wraz z cały wyposażeniem. Ponieważ w domu były tylko uszate dziewczyny nie namyślałem się długo i po niego pojechałem. Po powrocie do domu okazało się, że króliczek jest młodziutki - jakieś 4-5 miesięczny - i bardzo uroczy. Pięknie korzysta z kuwety i nie robi takiego syfu jak dziewczyny. Święta spędził u mnie.

Dzisiaj pojechałem z nim do lekarza aby zbadać jego ogólny stan. Po pierwsze, okazało się, że nie jest Balbinką (bo tak go roboczo nazwaliśmy) ale pełno jajecznym samczykiem. Dostał imię Rudolf. Ogólnie jest zdrowy ale nieco pokichuje. Dostał leki i zobaczymy co dalej.

Spotykam się z opiniami, że Rudolf to nowe wcielenie Gapcia. Możliwe, bo z charakteru bardzo go przypomina. Mam bardzo dużą ochotę go sobie zostawić już na zawsze. Muszę tylko przekonać żonkę, ale wydaje mi się, że nie będzie z tym zbyt wielu problemów.

wtorek, 21 listopada 2017

Obora i "hora curka"


Łódzka Królikowa Grupa Pomocowa odniosła kolejne sukcesy. Niestety dla naszych uszatych przyjaciół nadchodzące święta, jak co roku, nie są najlepszym okresem. W tym czasie bardzo dużo z nich jest porzucanych lub umieszczanych tam, gdzie z pewnością nie jest ich miejsce. Taka sytuacja miała miejsce w przypadku dwóch uratowanych przez nas królinek.

Pierwsza z nich to Gwiazdeczka (po lewo) została wyniesiona do obory bo brzydko pachniała. Jakoś tego nie doświadczyłem. Nikt się nią nie interesował. Na szczęście dzięki mojej byłej uczennicy, która mnie o tym powiadomiła udało się w zasadzie potajemnie króliczkę odebrać. Przebywała u mnie tylko kilka dni i nie miałem okazji jej bliżej poznać. Obecnie pojechała do Okienka Życia dla Królików i Gryzoni.

Druga króliczka to Anarchia. Została przypadkowo znaleziona w zimny, jesienny ranek pod samochodem. Wydawało się, że jest już bezpieczna. Okazało się jednak, że nie do końca. Trafiła do osób, które nie miały pojęcia o opiece nad królikami. Jedną noc spędziła w akwarium. Najgorsze było to, że obecni "właściciele" nie chcieli jej nam oddać. Na szczęście dzięki wolontariuszom z naszej grupy udało się ją "wyłudzić" metodą na "horom curkę". Króliczka obecnie przebywa u mnie. Co ciekawe po przyjeździe do mnie okazało się, że jej futerko ma fioletowy odcień. Kurcze, nie ma fioletowych królików. Po wizycie u weterynarza dało się ustalić, że królinka została albo pomalowana farbą w sprayu lub płukanką do włosów. U weterynarza została wykąpana w specjalnym roztworze, który neutralizuje chemikalia. Zafarb lekko zszedł jednak pozostanie do czasu wylinki. Dobrze, że się nie zatruła.

wtorek, 14 listopada 2017

Urodziny Perełki.



Dzisiaj moja Perełka kończy 5 lat. U mnie jest od ponad dwóch lat. Chowa się dobrze i poza "małym" incydentem zdrowotnym w tym roku nie choruje. Razem ze swoją towarzyszką Karmelką stanowią nierozłączną parę, choć czasami dochodzi do drobnych kłótni. Oczywiście agresorem jest Perełka. Ma panna charakter. Co najmniej 3x5 lat uszatko!