piątek, 23 września 2016

Adopcje, adopcje...


Silver.
 Ostatnimi czasy mam sporo pracy w Łodzi w związku z adopcjami króliczków. Bardzo mnie to cieszy. Udało mi się odbyć kilka rozmów przed adopcjnych i wyadoptować kilka biednych uszaków. Sprawia mi to bardzo dużą satysfakcję.

poniedziałek, 12 września 2016

O! Księżyc.


Już nie pamiętam kiedy fotografowałem Księżyc przy użyciu kamerki. Musiało to być dawno temu. Ostatniego wieczoru niebo nie nadawało się do astrofotografii DS ale na Księżyc w miarę wystarczało. Wytaszczyłem sprzęt na działkę obok domu i coś niecoś po fotografowałem.  Dawno tego nie robiłem i efekty nie powalają. Ale miałem możliwość przypomnienia sobie starych dobrych czasów.


niedziela, 11 września 2016

Aż wstyd pokazywać.

W nocy  z piątku na sobotę wybraliśmy się tradycyjnie z Piotrkiem do Bukowca bardziej w celu odkurzenia sprzętu niż astrofotografowania choć cele były dość ambitne. Do ostatniej chwili ważyły się losy pogody jednak stwierdziliśmy, że po tak długim poście pojedziemy. Niestety nasze obawy po niespełna półgodzinie ziściły się. Naszły cirrusy i to na tyle wredne, że skupiały się akurat w miejscach, które chcieliśmy fotografować. Eh. Z ambitnych planów zostały zgliszcza i musiałem klepać opatrzone już miliony razy obiekty. Choć czas spędzony w miłym towarzystwie nie należy uznać za stracony. Oto co mi się udało złapać w tą dość pechową noc.

Oklepana M31. Jak na 2h materiału to nędza.

Mgławica Kalifornia - też oklepana. Godzina materiału.
Chyba wygląda lepiej w wersji czarno-białej.
Po próbach nierównej walki wycofaliśmy się na z góry upatrzone pozycje. Czyli do domu. Oj, coś ten rok nie służy dobrze temu hobby. Cała nadzieja w październiku,

wtorek, 30 sierpnia 2016

StrefaMAX - dzień czwarty - ostatni - "50000 People used to live here... Now it's a ghost town"

AES z dachu Fujiyamy.

To co dobre szybko się kończy i zbliżamy się do końca naszej eksploracji Zony. Ostatniego dnia dość mocno się ochłodziło, niebo zasnuły chmury i zaczęło straszyć deszczem. W sumie to i lepiej bo ostatnie dni ze względu na temperaturę dały się nam mocno we znaki. Dzisiaj jest chociaż rześko. Pogoda wymarzona do eksploracji. Naszym dzisiejszym celem jest eksploracji Prypeci.

Prypeć to Miasto Widmo oddalone około 5 km od Czarnobylskiej AES. Zostało założone w 1970 roku jako miejsce życia dla załogi elektrowni i zakładów Jupiter. Jak na ówczesne czasy i ustrój miasto to było bardzo nowoczesne. Posiadało bogatą infrastrukturę i życie w nim było swoistego rodzaju wyróżnieniem. Tym bardziej, że pensje pracowników były znacznie wyższe niż na pozostałych obszarach ZSRR. W 1986 mieszkało w nim około 50 000 mieszkańców. Idylla trwała do 26 kwietnia 1986 roku czyli do czasu Awarii. Nazajutrz 27 kwietnia zapadła decyzja o całkowitej ewakuacji miasta. Decyzję tą podjęto z powodu skażenia radioaktywnego miasta, choć obecnie uważa się tą decyzję za zbyt pochopną. Zdania w tej sprawie są jednak podzielone.  Z Kijowa ściągnięto do Prypeci 1500 autobusów do ewakuacji.  Również do stacji Janów podstawiono składy pociągów - nie były jednak one wykorzystane. W godzinach 14:00-16:30 całe miasto zostało ewakuowane. Mieszkańcy liczyli, ze opuszczają  domy na kilka, góra kilkanaście dni. Tak się jednak nie stało. Prypeć stała się Miastem Widmem.

Ewakuacja.


poniedziałek, 29 sierpnia 2016

StrefaMAX - dzień trzeci - chwytak,przystań, szpital, most śmierci.


 Po przeprowadzeniu eksploracji zakładów  Jupiter ruszamy dalej. Naszym celem jest miejsce spoczynku chwytaka i jego okolicy. Czym jest ów osławiony chwytak. Jest to podobno najsilniej napromieniowany obiekt w wewnętrznej strefie zamkniętej. W jego wnętrzu promieniowanie wynosi podobno 1.5mSv/h. Oznacza to, że aby otrzymać dawkę zagrażającą życiu i zdrowi trzeba by tam siedzieć około 5 dni :D Chwytak służył po awarii do usuwania radioaktywnego gruzu z dachu elektrowni. Obok niego można też spotkać reszki robotów, które miały służyć temu samemu. Okazało się jednak, że na wskutek dużego napromieniowania bardzo szybko ulegały awariom. Zastąpiono je "biorobotami", czyli rekrutami z armii ZSRR, którzy łopatami zrzucali gruz z dachu. Wielu z nich zmarło w wyniku napromieniowania.

Likwidatorzy podczas pracy na dachu bloku 4. Zaświetlenie na dole zdjęcia jest wynikiem działania promieniowania.