środa, 1 kwietnia 2020

Księżyc w czasach zarazy

Księżycowe Apeniny
Co robić w domu w czasach zarazy i przymusowej izolacji w domu? Cóż, jak to się mówi inteligentny człowiek się nigdy nie nudzi, choć mnie czasami się to zdarza. Nie tyle z baraku chęci ile z lenistwa. Dzisiaj udało mi się pokonać swojego lenia i korzystając z tego, iż Księżyc prezentował się bardzo dobrze wytargałem sprzęt (chyba pierwszy raz od jesieni) na przydomową działkę (nazywa mm ją w czasie zarazy spacerownikiem) i wykonałem troszkę zdjęć naszego satelity. Nie powiem, zawsze mi to sprawia przyjemność. Wieczór był dość rześki ale dało się wytrzymać. Efekty mojej działalności poniżej.

SARS-CoV-2

Poznaj wroga, czyli zdjęcia SARS-CoV-2 spod mikroskopu elektronowego. Zdjęcia są kolorowane dla uwydatnienia ważnych elementów. Każde inne niż w odcieniach szarości zdjęcie spod mikroskopu elektronowego jest kolorowane.



Drań przy pracy - te fioletowe drobiny to właśnie pojedyncze wiriony koronawirusa. Za to zielone otoczenie, to komórka ludzka, która ulega apoptozie, czyli zaprogramowanej śmierci. Świadczą o tym powstałe na jej powierzchni bąble.



Tu pokolorowany na pomarańczowo SARS-CoV-2 na powierzchni komórki



 
Zdjęcie przedstawia moment wydostawania się wirionów z komórki po tym, jak się w niej namnożyły.



 I na koniec urocza parka - zdjęcie dwóch wyizolowanych wirusów sfotografowana transmisyjnym mikroskopem elektronowym.

Fot. National Institute of Allergy and Infectious Diseases (NIAID) [CC BY 2.0],CreazyNauka

niedziela, 29 marca 2020

Koniunkcja Księżyca, Wenus i Plejad.


Wczoraj mogliśmy podziwiać bardzo ładną koniunkcję - Księżyca, Wenus i Plejad. Widok był śliczny. Niestety nastrój psuł wszechobecny na osiedlu smog o bliżej nieokreślonym, niezbyt miłym zapachu. Ludzie ogarnijcie się. Nie palcie w piecach gumofilcami. Przed nami znacznie ładniejsze zjawisko. Już o 1 kwietnia Wenus zacznie wchodzić w gromadę Plejad. Zapowiadają się świetne widoki. Już nie mogę się doczekać szykując sprzęt. Oby tylko pogoda dopisała bo byłoby przykro jakby aura pokrzyżowała mi plany.

Uszatka Bunia

W tygodniu na króliczej grupie na FB znalazłem takie ogłoszenie.


Bardzo się ucieszyłem, gdy moja znajoma - Monika - zgłosiła się z chęcią przygarnięcia Buni. Tym bardziej że u Moniki została samotna wdowa Czesia vel Hana. Sprawa zakończyła się bardzo szybko i Bunia jest już w nowym domu. Czeka ją zaprzyjaźnianie się z Czesią, co może nie być łatwe z racji tego, iż Cześka ma dość wredny charakter. Bądźmy jednak dobrej myśli.

Powodzenia mała Buniu.


niedziela, 29 grudnia 2019

Pora na restart.







Nietrudno zauważyć, że moja aktywność na blogu w ciągu mijającego roku była, delikatnie mówiąc, mizerna. Nie wynikało to z tego, że nic ciekawego się nie działo ale raczej z tego, że lenistwo zwyciężyło.

W sferze astrofotografii panował raczej zastój. Po części będący wynikiem aury, która w tym roku nie była najgorsza, a po części brakiem zapału. W zasadzie nie zrobiłem ani jednej sesji poza sporadycznymi "wypadami" na przydomową działkę w celu obserwacji Księżyca.




piątek, 8 marca 2019

"Scharnhorst" i "Gneisenau"



Wielu ludzi zna niemieckie pancerniki typu Bismarck z okresu II wojny światowej. Warto jednak tutaj wspomnieć o dwóch mniejszych bliźniakach czyli o pancernikach "Scharnhorst" i "Gneisenau". Okręty te mniejsze od typu Bismarck były chyba bardziej udanymi i zbilansowanymi okrętami. Miały wyporność bojową 39 000 ton i opancerzenie od 100 do 350mm. Niestety ich główne uzbrojenie 9x280mm było tylko nieco silniejsze niż ciężkich krążowników (kaliber 203mm). Wynikało to z faktu, iż niemiecki przemysł nie był w stanie dostarczyć większych dział okrętowych, a te już posiadane zostały wykorzystane w typie Bismarck. W planach było przezbrojenie okrętów w działa 380mm (6x380mm). Wybuch wojny pokrzyżował te plany, a działa zostały zamontowane w bunkrach Normandii. Działając wspólnie, w przeciwieństwie do "Bismarcka" czy "Tirpitza", odniosły sporo sukcesów, jak choćby zatopienie brytyjskiego lotniskowca "Glorious" wraz z dwoma niszczycielami podczas operacji Juno. Poza tym podczas rajdów na konwoje okręty zatopiły co najmniej 34 jednostki handlowe.

Ich koniec był również ponury co reszty floty nawodnej III Rzeszy. W lutym 1942 "Gneisenau" przebywając w stoczni remontowej w Kilonii został ciężko uszkodzony przez brytyjskie bombowce. Skierowano go następnie do Gdyni gdzie planowano jego generalny remont i wymianę artylerii głównej. Plany spaliły na panewce z racji nacisków admirała Donitza, który optował za rozbudową floty podwodnej. Pancernik przebywał w Gdyni do 1945 roku, gdzie uległ samozatopieniu przez uciekające wojska niemieckie. W latach 1946-1950 wrak został złomowany. Odzyskano ponad 30 000 ton stali, która prawdopodobnie została wywieziona do ZSRR.

O wiele gorszy los spotkał "Scharnhorsta". W Boże Narodzenie 1943 roku pancernik próbował zaatakować konwoje JW 55B i RA 55A. Niestety radiogram został przechwycony przez Brytyjczyków, którzy mieli czas aby podciągnąć w pobliże konwojów ciężkie jednostki w postaci 3 krążowników i pancernika "Duke of York". 26 grudnia 1943 roku rozgorzała walka. Jedną z pierwszych salw "Duke of York" zniszczył radar artyleryjski niemieckiego okrętu, który stracił możliwość skutecznego ostrzału. Godzinę później angielskie pociski niszczą maszynownie co umożliwia niszczycielom i krążownikowi "Jamaica" odpalenie torped. Trafia co najmniej 5. O 19:45 ogromna eksplozja rozrywa niemiecki pancernik. Ginie cała załoga. Prawie 2000 ludzi.