sobota, 31 grudnia 2016

Ostatnia sesja 2016 roku.

Ostania sesja 2016 roku.

Mijający rok nie sprzyjał uprawianiu astrofotografii. Początek roku był nawet obiecujący, jednak zarówno lato jak i jesień to była jakaś porażka. W całym roku z planowanych publicznych pokazów nieba w Bukowcu odbył się jeden, słownie jeden! Procent dni z zachmurzeniem 100% oceniam na grubo ponad 40%, a nocy z względnie dobrymi warunkami do fotografowania nieba było góra kilkanaście. Nie wróży to dobrze. Miejmy jednak nadzieję, iż nadchodzący 2017 rok okaże się pod tym względem znacznie lepszy.


środa, 21 grudnia 2016

Jubileusz Uszu.



Mroźny koniec grudnia 2007 roku, tydzień po odejściu Chrupka, który mnie zakróliczył. Jest piątek, około południa. Jadę pod katedrę odebrać nowego domownika, który został wypatrzony na Allegro i dzięki uporowi został "zaklepany". Przekazanie Uszu jest szybkie, jest bardzo zimno. Jedziemy do domu. Zostawiamy uszy w domu i jedziemy kupić wyprawkę. Około 16 nowy lokator jest już zainstalowany.

wtorek, 6 grudnia 2016

Orion - gwiazdozbiór z dzieciństwa.


Orion góruje na południu. Poniżej niewielki gwiazdozbiór Zająca (Królika). Widoczny jest też Syriusz oraz gwiazdozbiory Bliźniąt i Byka (na brzegu u góry widoczne Plejady).

Gwiazdozbiór Oriona jest niewątpliwie ozdobą zimowego nieba. Gwiazdozbiór zajmuje obszar około 600 stopni kwadratowych nieba i jest jednym z największych. W jego skład wchodzi 8 gwiazd o jasności poniżej 3 magnitudo. Znajduje się tam również wiele pięknych i ciekawych obiektów mgławicowych. Mam sentyment do tego gwiazdozbioru gdyż poznałem go dzięki Tacie we wczesnym dzieciństwie jako drugi po Wolarzu. Ponieważ pogoda dopisała tradycyjnie już z Piotrem udaliśmy się do OA Bukowiec na małą sesję. Plany miałem nieco inne ale jakoś późno się zebraliśmy i rozstawienie setupu chwilę też zajęło a wznoszący się nad wschodnim horyzontem Orion kusił swoimi skarbami. Postanowiłem zatem przy użyciu ED80 zrobić zdjęcia mgławicy Koński Łeb i Wielkiej Mgławicy Oriona. Jak zdarza się rzadko setup i guiding bardzo ładnie odpalił i miałem pełne 4 godziny do naświetlania. Przy okazji okazało się, że coś złego dzieje się z setupem Piotra i w zasadzie dla niego ta sesja była stracona. Ciekawe co się tam popsuło?

sobota, 26 listopada 2016

I znów uszy.


Mila w ogłoszeniu.

W ciągu tygodnia znowu musieliśmy ratować uszy. Tym razem z portalu OLX. Trafiły do nas dwa króliczki. Pierwszy z nich to baraninka Nina (obecnie Yo-Landi). Trafiła do DT Kasi i Karola. Była już u weterynarza i jest okazem zdrowia. Zaprzyjaźniła się już z domownikiem Zbyszkiem. Jest zatem szansa, że DT przerodzi się na DS. Mam taką nadzieję.



Drugi króliczek to Mila. Bardzo podobna do mojej Perełki. Trafiała do DT do Justyny. Musimy ją gdzieś upchnąć do jakieś fundacji, choć są przepełnione.



UPDATE: Mila po wizycie u fryzjera :D




wtorek, 22 listopada 2016

Wreszcie po dwóch miesiącach.


Obecny rok nie rozpieszcza jeżeli chodzi o uprawianie astrofotograficznego hobby. Po stosunkowo chmurnym lecie miałem nadzieję, że październik i może częściowo listopad pozwolą na większą ilość sesji. Niestety jest gorzej niż się spodziewałem. Dopiero po 2(!) miesiącach trafiła się pogodna bezksiężycowa noc. Razem z Piotrkiem i Robertem wykorzystaliśmy ją. Ze sprzętu wziąłem Newtona, którego nie używałem od ponad pół roku. Nie miałem jakiś sprecyzowanych obiektów do fotografowania zatem na pierwszy ogień poszły Plejady. Obiekt bardzo oklepany ale mnie się podoba. Ku mojemu zaskoczeniu pojawiły się problemy z guidingiem za nic nie chciał się skalibrować. Po 30 minutach walki postanowiłem fotografować bez niego licząc się z tym, że 300s ekspozycje  z pewnością będą "pojechane". Tym bardziej, że wiatr dawał się we znaki. Efektem działań jest taka oto fotografia.


Tak jak się spodziewałem. Gwiazdki do niczego :/

sobota, 19 listopada 2016

Brawo my!

Leon :)
 
Jakiś czas temu dostałem informację, że w sklepie sieci Kakadu będą do odbioru dwa króliczki w wieku około 5 miesięcy czyli już dość duże. Sprawa była o tyle nagląca, iż na to, że na kupno nie miały w zasadzie najmniejszych szans to dodatkowo mogły skończyć w paszczy jakiegoś węża :( Na szczęście dziewczyny z Kakadu zadzwoniły do mnie i udało się dwie pary uszu przejąć. Prawdopodobnie jest to parka, choć trudno zidentyfikować płeć. U mnie jest prawdopodobnie chłopak, który otrzymał imię Leon. U Justyny jest samiczka. Na razie bezimienna. Szykujemy powoli ich przekazanie do SPK.

Króliczka.

niedziela, 30 października 2016

Matka wszystkich bomb.

Czterokilometrowa kula ognista powstała na wskutek detonacji "wyrobu 602".
Dzisiaj mija 55 lat od przeprowadzenia próby jądrowe, która zapisała się w historii jako największa eksplozja jaką kiedykolwiek przeprowadził człowiek. Tego dnia na poligonie atomowym na Nowej Ziemi zdetonowano ładunek termojądrowy o mocy 57Mt TNT, choć dokładne oszacowanie siły wybuchu nie jest możliwe.

Eksperyment  był wynikiem swoistej megalomanii przywódców Związku Radzieckiego, którzy wykorzystywali każdą możliwość aby wykazać wyższość komunizmu nad dekadenckim kapitalizmem. Odnosiło się to również do sfery uzbrojenia. Stąd pomysł budowy i przetestowania bomby termonuklearnej o niespotykanej dotąd  mocy. Urządzenie nazwano roboczo "Wyrób 602". Inne oznaczenie to RDS-220 i popularna nazwa "Car Bomba".

sobota, 15 października 2016

Interstone 2016

Zakupiony uraninit.
Po rocznej przerwie zdecydowałem się udać na tegoroczne, jesienne targi Interstone. Na ostatnich dość sromotnie się zawiodłem i stąd ta przerwa. Na szczęście tegoroczna edycja była niezła. Było dużo wystawców, spory wybór minerałów i meteorytów. No i lokalizacja w hali EXPO była bardzo dobra.


sobota, 8 października 2016

Kolejne łódzkie znajdy.

Ola.
Coś się na naszym łódzkim podwórku zruszyło. Po uratowaniu Aleksa oraz Silvera dzięki łódzkiej grupie zakróliczonych udało się uratować kolejne dwie pary uszy. Kolejne dwa baranki. Jeden został uratowany przez Anię drugi przez Karolinę. Jeżeli chodzi o pierwszego baranka to wiem o nim bardzo mało bo sprawą zajmowała się Ania. Obecnie jest już bezpieczny w Fundacji Królewskiej w Warszawie. Warto tylko powiedzieć, że "właściciele" wystawili go z całym dobytkiem pod kosz na śmieci.

piątek, 30 września 2016

Farewell Rosetta


Dzisiaj o godzinie 12:39 CEST zakończyła się jedna z najbardziej spektakularnych misji kosmicznych. O tej godzinie sonda Rosetta w kontrolowany sposób osiadła na powierzchni komety 67P/Czuriumow-Gierasimienko , którą badała od 2014 roku. Cała operacja była już planowana wcześniej. Dalsze kontynuowanie misji nie miało sensu z racji tego, że sonda coraz bardziej oddala się od Słońca a jej zasilanie oparte jest na ogniwach słonecznych. Choć lądowanie było bardzo łagodne sonda przeszła w tryb pasywny co jest równoważne z utratą łączności z Ziemią i zakończeniem misji


środa, 28 września 2016

Jesienne niebo.

Jeszcze lato. Gwiazdozbiór Łabędzia. Widoczne mgławice Ameryka Północna i Pelikan.

Dzisiejszej nocy po raz pierwszy tej jesieni wybraliśmy się do Bukowca. Pogoda była stosunkowo dobra jednak niepewna. Potraktowałem zatem wyjazd bardzo ulgowo nie biorąc "cięzkiego" sprzętu, nastawiając się raczej na szersze pola. Tym bardziej, że od września muszę chodzić do  pracy na ósmą do czego nie przywykłem. Sesja musiała być raczej krótka.

wtorek, 27 września 2016

Podziemna Katedra


 Od kilku lat kombinowałem jak dostać się do olbrzymich zbiorników wody na Stokach w Łodzi. Zbiorniki te znajdują się na terenie ZWiK przy ulicy Pomorskiej i z racji swojego wyglądu noszą często miano Podziemne Katedry. Ponieważ jest to obiekt strategiczny w zasadzie nie można go zwiedzać, choć raz na rok, raz na dwa lata zbiorniki są czyszczone i opróżniane z wody. Wtedy wybrańcy mogą do nich wejść. W tym roku szczęście uśmiechnęło się do mnie.  Jeden z moich znajomych rozpoczął pracę w ZWiK i dzięki jego pomocy udało mi się uzyskać przepustkę.

piątek, 23 września 2016

Adopcje, adopcje...


Silver.
 Ostatnimi czasy mam sporo pracy w Łodzi w związku z adopcjami króliczków. Bardzo mnie to cieszy. Udało mi się odbyć kilka rozmów przed adopcjnych i wyadoptować kilka biednych uszaków. Sprawia mi to bardzo dużą satysfakcję.

poniedziałek, 12 września 2016

O! Księżyc.


Już nie pamiętam kiedy fotografowałem Księżyc przy użyciu kamerki. Musiało to być dawno temu. Ostatniego wieczoru niebo nie nadawało się do astrofotografii DS ale na Księżyc w miarę wystarczało. Wytaszczyłem sprzęt na działkę obok domu i coś niecoś po fotografowałem.  Dawno tego nie robiłem i efekty nie powalają. Ale miałem możliwość przypomnienia sobie starych dobrych czasów.


niedziela, 11 września 2016

Aż wstyd pokazywać.

W nocy  z piątku na sobotę wybraliśmy się tradycyjnie z Piotrkiem do Bukowca bardziej w celu odkurzenia sprzętu niż astrofotografowania choć cele były dość ambitne. Do ostatniej chwili ważyły się losy pogody jednak stwierdziliśmy, że po tak długim poście pojedziemy. Niestety nasze obawy po niespełna półgodzinie ziściły się. Naszły cirrusy i to na tyle wredne, że skupiały się akurat w miejscach, które chcieliśmy fotografować. Eh. Z ambitnych planów zostały zgliszcza i musiałem klepać opatrzone już miliony razy obiekty. Choć czas spędzony w miłym towarzystwie nie należy uznać za stracony. Oto co mi się udało złapać w tą dość pechową noc.

Oklepana M31. Jak na 2h materiału to nędza.

wtorek, 30 sierpnia 2016

StrefaMAX - dzień czwarty - ostatni - "50000 People used to live here... Now it's a ghost town"

AES z dachu Fujiyamy.

To co dobre szybko się kończy i zbliżamy się do końca naszej eksploracji Zony. Ostatniego dnia dość mocno się ochłodziło, niebo zasnuły chmury i zaczęło straszyć deszczem. W sumie to i lepiej bo ostatnie dni ze względu na temperaturę dały się nam mocno we znaki. Dzisiaj jest chociaż rześko. Pogoda wymarzona do eksploracji. Naszym dzisiejszym celem jest eksploracji Prypeci.

Prypeć to Miasto Widmo oddalone około 5 km od Czarnobylskiej AES. Zostało założone w 1970 roku jako miejsce życia dla załogi elektrowni i zakładów Jupiter. Jak na ówczesne czasy i ustrój miasto to było bardzo nowoczesne. Posiadało bogatą infrastrukturę i życie w nim było swoistego rodzaju wyróżnieniem. Tym bardziej, że pensje pracowników były znacznie wyższe niż na pozostałych obszarach ZSRR. W 1986 mieszkało w nim około 50 000 mieszkańców. Idylla trwała do 26 kwietnia 1986 roku czyli do czasu Awarii. Nazajutrz 27 kwietnia zapadła decyzja o całkowitej ewakuacji miasta. Decyzję tą podjęto z powodu skażenia radioaktywnego miasta, choć obecnie uważa się tą decyzję za zbyt pochopną. Zdania w tej sprawie są jednak podzielone.  Z Kijowa ściągnięto do Prypeci 1500 autobusów do ewakuacji.  Również do stacji Janów podstawiono składy pociągów - nie były jednak one wykorzystane. W godzinach 14:00-16:30 całe miasto zostało ewakuowane. Mieszkańcy liczyli, ze opuszczają  domy na kilka, góra kilkanaście dni. Tak się jednak nie stało. Prypeć stała się Miastem Widmem.

Ewakuacja.


poniedziałek, 29 sierpnia 2016

StrefaMAX - dzień trzeci - chwytak,przystań, szpital, most śmierci.


 Po przeprowadzeniu eksploracji zakładów  Jupiter ruszamy dalej. Naszym celem jest miejsce spoczynku chwytaka i jego okolicy. Czym jest ów osławiony chwytak. Jest to podobno najsilniej napromieniowany obiekt w wewnętrznej strefie zamkniętej. W jego wnętrzu promieniowanie wynosi podobno 1.5mSv/h. Oznacza to, że aby otrzymać dawkę zagrażającą życiu i zdrowi trzeba by tam siedzieć około 5 dni :D Chwytak służył po awarii do usuwania radioaktywnego gruzu z dachu elektrowni. Obok niego można też spotkać reszki robotów, które miały służyć temu samemu. Okazało się jednak, że na wskutek dużego napromieniowania bardzo szybko ulegały awariom. Zastąpiono je "biorobotami", czyli rekrutami z armii ZSRR, którzy łopatami zrzucali gruz z dachu. Wielu z nich zmarło w wyniku napromieniowania.

Likwidatorzy podczas pracy na dachu bloku 4. Zaświetlenie na dole zdjęcia jest wynikiem działania promieniowania.

Strefa MAX - dzień trzeci - stacja Janów, fabryka "Jupiter"

Po nakarmieniu dwustu kilogramowych sumów, obejrzeniu starego sarkofagu oraz Arki kierujemy się powoli do opuszczonego miasta Prypeć. Naszym celem jest fabryka Jupiter znajdująca się tuż obok miasta. Tradycyjnie zatrzymujemy się przy tablicy miasta i na rubieży Czerwonego Lasu. Czerwony Las uzyskał swoją nazwę z racji tego, iż w czasie awarii reaktora IV w jego stronę została wyrzucona radioaktywna chmura powodując bardzo silne napromieniowanie roślinności. Drzewa umarły w zasadzie w jeden dzień. Ich igły stały się rude, stąd nazwa tego obszaru. Podczas likwidacji skutków awarii obszar ten został wykarczowany a martwe drzewa zakopano w mogilnikach. Na ich miejscu rośnie obecnie młodnik choć skażenie na tym obszarze jest nadal stosunkowo wysokie. Obecnie okazuje się, że pomysł zakopania napromieniowanych resztek nie był zbyt fortunny. Istnieją uzasadnione obawy, że z czasem może dojść do skażenia wód głębinowych na wskutek przesiąkania wody do warstw głębszych.

Tablica wjazdowa do Prypeci.

Strefa MAX - dzień trzeci - cz.1

Tabliczka obok hotelu "Dziesiątka" w Czarnobylu.
Mogliśmy pospać nieco dłużej gdyż wyjazd był zaplanowany na godzinę 9:00. Na pewno niektórym, w tym mnie się to przydało tym bardziej, że zapowiadał się intensywny dzień eksploracji.

Wyruszyliśmy tradycyjnie przejściem Lieliv (znów cyrk z długimi rękawami) do wewnętrznej 10 kilometrowej strefy. Naszym celem była przetwórnia ryb. Przetwórnia ta działała jeszcze po awarii. Przeprowadzano w niej badania nad wpływem promieniowania na ryby i kurczaki.


niedziela, 28 sierpnia 2016

Strefa MAX - dzień drugi - dokończenie.


Po eksploracji kompleksu Czarnobyl-2 udaliśmy się na składowisko porzuconych maszyn rolniczych. Po awarii na terenach skażonych prowadzono badania nad wpływem promieniowania na rośliny uprawne. Stąd te pozostałości. Trzeba podkreślić, że na teranie składowiska były miejsca, gdzie poziom promieniowania był całkiem wysoki. Również, niektóre z maszyn były solidnie napromieniowane.

Strefa MAX - dzień drugi - "Oko Moskwy".

 
Czym jest osławione "Oko Moskwy"? Otóż "Oko Moskwy", inaczej Duga w kodzie NATO "Woodpacker" to gigantyczny radar poza horyzontalny (OTH) mający w okresie zimnej wojny wykrywać wystrzelone z terytorium USA jądrowe pociski balistyczne.  Czym jest radar OTH? Jak wiadomo odległość na jaką widzi radar jest ograniczona widocznego promieniem horyzontu. Oznacza to, że obiekty znajdujące się pod horyzontem nie mogą być zlokalizowane. Okazuje się jednak, że z pomocą przychodzi budowa atmosfery Ziemi. Na wysokości od 85km do 2000km nad powierzchnią Ziemi znajduje się warstwa zjonizowanych gazów nosząca nazwę jonosfera. Warstwa ta ma taką własność, że odbija fale elektromagnetyczne o określonej częstotliwości. Oznacza to, że radar pracujący na tych częstotliwościach może "zajrzeć" pod horyzont i jego zasięg może wynosić tysiące kilometrów.

W okresie zimnowojennym ZSRR wybudowała dwa tego typu radary: Duga-1  i Duga-2. Pierwszy z nich znajdował się na terenie obecnej Zony.Drugi w Kraju Krasnojarskim.

Duga 1, zwana także Czarnobyl-2 wymagała około 1000 osób obsługi. W rejonie kompleksu zbudowano dla personelu i ich rodzin zamknięte miasteczko, nazwane Kurczatow. Personel stacji nadawczej mieszkał w specjalnie wybudowanym miasteczku Lubecz-1.

Strefa MAX - dzień drugi.

Poranek w Kijowie.
 
Sobota rano, pobudka o 6:00 bo trzeba ruszyć tyłek i jechać do właściwego celu mojego wyjazdu czyli czarnobylskiej Zony. Wcinamy śniadanie (nawet zjadliwe i smaczne) ładujemy się do busu i jedziemy w kierunku Zony.Czarnobylska elektrownia położona jest około 130km na północ od Kijowa. Kierujemy się tradycyjnie do posterunku granicznego Zony w miejscowości Dytyatky (Дитятки). O, coś nowego. Strażnicy mają nowe umundurowanie i wyglądają bardziej profesjonalnie. Odprawa odbywa się szybko i wjeżdżamy do zewnętrznego perymetru Strefy.  Dosiada się do nas Losza, nasz anioł stróż przy zwiedzaniu. Jest typem luzaka zatem nie powinno być problemu z węszeniem po mało dostępnych miejscach.


sobota, 27 sierpnia 2016

Strefa MAX - Dzień pierwszy.

Czas najwyższy powoli zrelacjonować mój wyjazd do czarnobylskiej strefy zamkniętej. Była to już druga moja wizyta w tym miejscu. Tradycyjnie wybrałem biuro Aliena Tours bo to rzetelny i wiarygodny partner w wyjazdach. Wraz ze mną pojechał mój były uczeń Mateusz.

Wyjazd zaplanowano do 21:00 z Warszawy. Pod Pałacem Kultury zebrała się ekipa 16 uczestników wyjazdu. Naszym przewodnikiem był rodowity kijowianin Wołodia. Po załadowaniu się do busa ruszyliśmy w kierunku Lublina aby przekroczyć granicę w Dorohusku. Na granicy byliśmy około godziny 1:00 w nocy. Tradycyjnie odstaliśmy swoje 2h i wjechaliśmy na teren Ukrainy. Złego słowa nie powiem już o polskich drogach, ukraińskie drogi to jakiś koszmar. Poza niewielkimi odcinkami to dziura na dziurze. O spaniu to można zapomnieć. Około godziny 7:00 mieliśmy popas na stacji benzynowej. Nie powiem, śniadanie składające się z gęstej szkockiej owsianki z miodem oraz kawa postawiły mnie na nogi. Co ciekawe w menu było to nazwane śniadaniem angielskim. Hmm?



czwartek, 25 sierpnia 2016

Działkowa znajda.


Jutro wyjazd do Zony a mnie trafił się dzień jaki nieczęsto ma miejsce. Krótko po południu dostałem informację, że ktoś podrzucił króliczka na działkę w centrum Łodzi. Na szczęście znalazła się dobra dusza, która przygarnęła chwilowo zwierzątko. W zasadzie w ciągu 3h musiałem zorganizować dla niego odbiór, przewózkę oraz załatwić DT na okres mojej nieobecności. Dzięki kontaktom, udało mi się to. Bardzo dziękuję Pani Luizo za pomoc z domem tymczasowym. Króliczek jest już bezpieczny po bacznym okiem opiekunów.

Króliczek to młody baranek. Bardzo pro ludzki i odważny. Wygląda na zdrowego choć niepokoi mnie to, iż ma spuchnięte jedno uszko. Może coś go ugryzło. Oby nie było to coś gorszego. Jest też nieco za chudy ale to nie problem. Jutro idzie do weterynarza. Płeć nieznana - od tego zależy jakie imię mu nada DT. Jego losy ustalimy jak wrócę z wyjazdu.

Swoją drogą, jakim trzeba być draniem aby wyrzucić bezbronne zwierzątko na pewną śmierć, bo z całą pewnością został wrzucony na działkę przez płot. Mnie się to nie mieści w głowie, a i nóż w kieszeni otwiera. Mam tylko nadzieję, że karma wraca.




PS[2016.09.03] Obecnie Silver (bo takie imię mu nadano) znajduje się w domu tymczasowym. Jest tam rozpieszczany wręcz nieludzko. Był też u weterynarza. Na szczęście jest stosunkowo zdrowy.




sobota, 20 sierpnia 2016

Królicze urodziny.


Dzisiaj Karmelka ma urodziny. Kończy trzy lata. Jest więc młodą króliczką. Za miesiąc minie już rok jak razem z Perełką trafiły do mnie. Są okazem zdrowia choć nie bardzo lgną do człowieka. Karmelka jest bardziej pro ludzka. Wszystkiego najlepszego uszata damo :)


piątek, 12 sierpnia 2016

Perseidy.


Ekipa.
 W zasadzie rzutem na taśmę ale się udało. W czwartek 11 sierpnia cały dzień było stosunkowo pochmurno. Szanse na obserwacje Perseidów były niewielki. Jednak około godziny 19:00 niebo się nagle rozpogodziło. Szybki telefon do Miszcza Pawła i jedziemy do Bukowca na obserwację roju. Rozstawiamy sprzęt. Dla Pawła to pierwsze takie doświadczenie. Nawet mu się podoba. Chwilę później dołącza do nas drugi Paweł. No i rozpoczynamy polowanie na meteory. W międzyczasie drugim setupem postanowiłem uruchomić sesję Pętli Łabędzia.


wtorek, 9 sierpnia 2016

Chwilowa przerwa w chmurach.

Tegoroczny lipiec nie rozpieszczał  jeżeli chodzi o uprawianie astronomii. W zasadzie zaliczyłem tylko jedną pogodną noc na początku miesiąca. Sprzęt obrastał już pajęczynami. Jednak noc z 7/8 sierpnia okazała się rewelacyjna. Zabrałem się sam do Bukowca gdyż głód obserwacyjny stawał się powoli nieznośny. Rozstawiłem się w miarę szybko i rozpocząłem sesję na dwa montaże i dwa aparty. Jako, że nie miałem sprecyzowanego celu moim głównym celem stała się mgławica NGC6888 Rożek w Łabędziu. Okazało się, że niebo było tak dobre, że z powodzeniem mogłem "palić" klatki po 6 minut. Drugi aparat wykorzystałem do fotografowania szerszego pola - zwłaszcza Drogi Mlecznej. Jeszcze kalibrując szukacz zrobiłem zdjęcie zachodzącemu Księżycowi - jakoś nigdy nie mogę się oprzeć.


piątek, 22 lipca 2016

Rejest przesuwny w szeregu.


Okazuje się, że wykorzystanie rejestru przesuwnego 74hc595 może być znacznie szersze oszczędzając jednocześnie piny procesora, których zwykle jest niewiele. W przypadku układu 74hc595 mamy możliwość podłączenia w kaskadę dowolnej ilości rejestrów. Pozwala to na sterowanie wieloma urządzeniami wykorzystując tylko 3 piny procesora. Zauważmy, że pin numer 9 układu 74hc595 oznaczony Q7* lub Q7'zgodnie z datasheet przekazuje dane do kolejnego rejestru w chwili gdy pierwszy jest przepełniony. Oznacza to, że przykładowo w dwa rejestry połączone szerogowo możemy zapisać dwa bajty danych. I to wykorzystując tylko 3 piny procesora. Przykładowy układ wygląda następująco:

Źródło: www.arduino.cc

wtorek, 19 lipca 2016

Kolejne łamigówki.



Aby "narząd nieużywany nie zanikał" bawię się troszkę nieszablonowymi zadaniami z geometrii. Oto dwa zadania, które nie powiem, sprawiły mi troszkę trudności.

Zadanie 1:


Należy obliczyć pole powierzchni zacienionej figury.

Podstawową częścią rozwiązania jest wykonanie porządnego rysunku.

Wynika z niego, że jeżeli od połowy pola koła o promieniu a odejmiemy 5/6 pola koła o promieniu a/2 i pola dwóch trójkątów równobocznych o boku a/2 to otrzymamy rozwiązanie.

$$S=\frac{1}{2}\pi a^2-\frac{5}{6}\pi \left ( \frac{a}{2} \right )^2-2\frac{1}{2}\frac{a}{2}\frac{\sqrt{3}}{4}a$$
$$S=\frac{1}{2}\pi a^2-\frac{5}{24}\pi a^2-\frac{\sqrt{3}}{8}a^2$$
$$S=\frac{7}{24}\pi a^2-\frac{\sqrt{3}}{8}a^2$$
$$S\approx 0.7$$


piątek, 15 lipca 2016

Granica Roche'a.



Granica Roche'a jest minimalną odległością w jakiej może poruszać się obiekt np. satelita wokół innego ciała niebieskiego. Po przekroczeniu tej granicy satelita na wskutek działania sił pływowych ulegnie rozerwaniu. Wynika to z faktu, iż jedna półkula satelity jest silniej przyciągana grawitacyjnie niż druga. W rezultacie różnica tych sił (inaczej siła pływowa) może spowodować rozerwanie satelity na kawałki. Efektem końcowym takiego procesu mogą być pierścienie planetarne obecne chociażby w przypadku Saturna czy Jowisza. W jaki sposób można obliczyć promień strefy Roche'a. Rozważmy bardzo uproszczony model, w którym satelita składa się z dwóch kulek związanych ze sobą siłami grawitacji. Satelita orbituje wokół planety o masie M. Sytuację ilustruje rysunek.

Siła wiążąca satelitę może być wyrażona formułą.

$$ F=G\frac{m^2}{4r^2}$$

Siła pływowa związana jest z różnicą przyciągania bliższej kulki i dalszej kulki przez planetę. Łatwo ją obliczyć.

$$\Delta F=F_1-F_2=G\frac{Mm}{(R-r)^2}-G\frac{Mm}{(R+r)^2}$$
$$\Delta F= G\frac{Mm}{R^2}\left ( \frac{1}{\left ( 1-\frac{r}{R} \right )^2}-\frac{1}{\left ( 1+\frac{r}{R} \right )^2} \right )$$

Załóżmy, że r<<R wtedy ułamki możemy rozwinąć w szereg Taylora:

$$\frac{1}{(1\pm x)^2}\approx 1\pm x$$

Wtedy siła pływowa wynosi:

$$\Delta F= G\frac{Mm}{R^2}\left ( \frac{4r}{R} \right )$$

Warunek na promień strefy Roche'a ma postać:

$$\Delta F=F$$

Zatem

 $$G\frac{Mm}{R^2}\left ( \frac{4r}{R} \right )=G\frac{m^2}{4r^2}$$

Po prostych przekształceniach dostajemy:

$$R=r\left ( 16\frac{M}{m} \right )^{1/3}\approx 2.52r\left ( \frac{M}{m} \right )^{1/3}$$

Można też promień strefy Roche'a wyrazić przy użyciu gęstości. Wtedy wzór ma postać:

$$R=2.52r_M\left ( \frac{\rho_M}{\rho_m} \right )^{1/3}$$

Uzyskane wzory są  wzorami przybliżonymi, gdyż nasz model jest stosunkowo prosty. Dokładne wyprowadzenie formuł można przeanalizować tutaj. Jak widać wzory są bardzo podobne. Różnią się tylko zawyżonym w naszych obliczeniach współczynnikiem 2.52. Faktyczne współczynniki wynoszą 1.26 dla satelity będącego ciałem stałym i 2.42 dla satelity "ciekłego".

Dla układu Mars-Phobos promień Roche'a wynosi około 5500 km.  Zatem Phobos krąży blisko strefy Roche'a. Istnieje zatem prawdopodobieństwo, że zbliżając się do Marsa w tempie 2m/100lat ulegnie rozerwaniu tworząc pierścień wokół Marsa bądź uderzy w jego powierzchnię. Może to nastąpić za 30-50 mln lat.